[singlepic id=25 w=320 h=240 mode=watermark float=left]O Wrocławiu mówi się, że jest miastem stu mostów, co okazuje się bzdurą. Wrocław ma ich niemal dwieście! Liczbę mostów wystarczy pomnożyć razy dziesięć albo i dwadzieścia, żeby otrzymać ilość zabytków w stolicy Dolnego Śląska. Potrzeba długich miesięcy, żeby nie powiedzieć lat, aby zobaczyć wszystko i wrócić do początku i zachwycać się na nowo, ale możemy nie mieć ani okazji, ani  czasu. Wtedy pozostaje się nam skupić na absolutnym TOP 10 Wrocławia.

Trasę spacerową Wrocławia wypada zacząć od miejsca, w którym wszystko się zaczęło ? Ostrowa Tumskiego, najstarszej dzielnicy miasta, dziś liczącej już 11 stuleci. Prawdziwą perłą tego miejsca jest Katedra, która góruje nad Wrocławiem i dostrzec ją można z niemal każdego miejsca. Nie sposób przeoczyć też gotyckiego kościoła św. Krzyża i św. Bartłomieja, którym zachwycają się architekci, ze względu na fakt, iż ma dwupoziomową kondygnację. Zaraz obok niego można podziwiać największy barokowy pomnik we Wrocławiu czeskiego biskupa Jana Nepomucena. Legenda głosi, że za niewyjawienie tajemnicy spowiedzi, król Wacław kazał go wrzucić z mostu Karola do Wełtawy. Ile w tym prawdy ? nie wiadomo. Pomniki Nepomucena można za to spotkać nad rzekami, rzeczkami i potokami, szczególnie w dolnośląskich miasteczkach. Idąc wzdłuż ulicy Katedralnej przyjdzie czas, kiedy dotrzemy do Mostu Tumskiego. Całkiem do niedawna na jego przęsłach ktoś przyczepił jemiołę, co wiązało się z faktem, że w tamte okolice przybywały pielgrzymki zakochanych. Jemioła zniknęła, ale zakochani nie. Teraz przychodzą, aby doczepić kłódkę ze swoimi inicjałami i datą rocznicy ślubu, pierwszego pocałunku, spotkania. A mówi się, że jeszcze kilkaset lat temu topiono w tym miejscu czarownice.

Z mostu wejdziemy wprost na wyspę Piaskową, na której znajduje się kościół Najświętszej Marii Panny z ruchomą szopką. Powinniśmy także dostrzec Halę Targową. Wnętrze zachwyca ilością bartw i zapachów. To doskonałe miejsce, żeby zaopatrzyć się w świeże owoce, czy bakalie, a także zasmakować czegoś zupełnie nowego. Vis a vis Hali znajduje się budynek Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Idąc wzdłuż ulicy Grodzkiej dotrzemy do bram Ossolineum ? perły wśród wrocławskich bibliotek. Jej zbiory były po II Wojnie Światowej zastrzykiem dla odradzającego się polskiego środowiska naukowego. Na terenie książnicy znajduje się ogród ossoliński, który jest doskonałym miejscem do odpoczynku dla strudzonego wędrowca.

Wyjście ogrodu prowadzi nas wzdłuż głównego gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego aż do placu Uniwersyteckiego, nad którym dumnie góruje Szermierz. Jedna z legend głosi, że Szermierz to student, który prowadził frywolny tryb życia i za karę został zamrożony. Mówi się, że Szermierz ożyje, kiedy tytuł magistra obroni dziewica. Od 1904 roku o cudownym ożywieniu ani widu ani słychu?

Jeśli już jesteśmy przy Gmachu Uniwersytetu, to warto wejść do środka, żeby zobaczyć co kryją wnętrza Muzeum uczelni. Bilety w cenie 4 zł ? ulgowy, 8 zł ? normalny upoważnia do wstępu do dwóch sal, dostęp do wszystkich atrakcji jest nieco droższy. Warto zajrzeć do Auli Leopoldina, w której studenci najpierw uroczyście ślubują, że będą godnie reprezentować studencką brać, a potem uroczyście się ich żegna, rozdając dyplomy. To także miejsce koncertów, czy uroczystych obrad władz uczelni. Jeśli wytrwałym wędrowcom uda się dotrzeć na czwarte piętro ich oczom ukaże się panorama miasta roztaczająca się z tarasu widokowego Wieży Matematycznej, której strzegą cztery alegoryczne rzeźby. Przez wieżę przebiega linia 17 południka, co jest nie lada ciekawostką, dla kogoś, kto ciągle traci orientację w terenie.

Przejście z placu Uniwersyteckiego do Rynku nie powinno zająć więcej, niż 5 minut. Wrocławski uważany jest za jeden z najpiękniejszych w Europie ze względu na renesansowe i manierystyczne kamienice – zniszczone prawie zupełnie podczas słynnego Festung Breslau. Pobyt w tym miejscu, to nie tylko okazja do podziwiania późnogotyckiego ratusza, czy do zrobienia zdjęcia pod pomnikiem Fredry, ale także do tego, żeby dobrze zjeść i napić się najlepszego piwa w mieście serwowanego w Spiżu. Swoje miejsce znajdą także fani złocistego napoju z pianką z zagranicy. Drzwi zawsze stoją otworem do Guinessa z piwem irlandzkim, wolących angielskie klimaty zaprasza się do John Bull Pub, natomiast miłośnicy wszystkiego co czeskie odnajdą się w Czeskim Filmie.

Pobyt we Wrocławiu można zakończyć oglądaniem go z perspektywy rejsu po Odrze. Zmieniające się obrazy sprawia, że będzie chciało się tu wracać.