Pisałam ostatnio o Nowej Rudzie – szarej, bez wyrazu i perspektyw. I chyba lubię tę szarość – odkryłam ją w sobotę. Do pierwszych pięter kamienic na Piastów, Nowa Ruda jest kolorowa, choć bardziej pasowałoby tu określenie pstrokata. Powyżej to zupełnie inny świat. Poniżej fotorelacja – spacer może wyglądać tak, jak u Pauliny.